Owocowe życie
Twoje Czyste Ciało i Umysł
Misja
Rozgość się w przestrzeni, w której odkrywamy nieskończone pokłady naszego ciała, umysłu i duszy. Pomagam ludziom wejść na ścieżkę, która zbliża ich do siebie samych, pozwalając poznać siebie, zakochać się w sobie i otworzyć się na świat z ciekawością, a tym samym odzyskać swoje zdrowe ciało i spokojny umysł, by móc w pełni doświadczać życia.
Motto
De nihilo nihil fit – łac. Nic nie powstaje z niczego. Od 16 roku życia to było moje motto. Te słowa mnie wspierały, prowadziły i pomagały zrozumieć świat. Teraz wiem, że są ponadczasowe.
Jeśli czujesz, że utknąłeś w trudnym momencie swojego życia, twoje ciało jest wyczerpane, a umysł nieustannie przejmuje nad tobą kontrolę, sprawiając, że żyjesz wbrew swoim pragnieniom i potrzebom – pamiętaj, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Każdy bieg wydarzeń ma swój początek, a ty masz moc, by zdecydować, że od teraz zaczynasz nad tym pracować. To właśnie Twoja decyzja i działanie mogą zmienić kierunek, w którym podążasz, prowadząc cię ku holistycznemu zdrowiu. Bez twojego zaangażowania nic się nie zmieni – aby coś się zmieniło, ty musisz zacząć działać.
Wierzę w Ciebie.
Poznajmy się
OWOCOWE ŻYCIE Z ANIĄ CZERENKIEWICZ
– MOJA DROGA DO HOLISTYCZNEGO ZDROWIA

Początek
Mieszkam w niedużym miasteczku na wschodzie Polski, ale okres zimowy spędzam z moją rodziną w Portugalii. Moje życie było pełne przeróżnych doświadczeń, zarówno tych miłych jak i trudnych. Jednak pomimo zawiłości, zawsze też było pełne energii, uśmiechu, chęci do odkrywania, uczenia się i pomocy innym. Już jako dziecko dowiedziałam się, że mogę używać swojej siły myśli do osiągania wyznaczonego celu. Tata, jako sportowiec, uczył mnie tego na swoich treningach i nie tylko. Mama z kolei napełniała mnie czuciem na innych i pokazywała, jak każda napotkana w życiu osoba może odbierać inaczej świat, i że to, co widzimy pod postacią jej zachowania, nieraz trudnego, ma swoje wyjaśnienie w tym, co dana osoba przeżywa w życiu.
Zamiłowanie do świata przyrody i zjawisk fizycznych, doprowadziło do pokochania fizyki i fizjologii ludzkiego ciała. To też marzenie o byciu lekarzem — uzdrowicielem tliło się w moim sercu od maleńkości. Tak szłam przez okres dzieciństwa i młodości. Zawsze byłam tą, która miała siłę na wszystko. Jednak, gdy miałam już swoją rodzinę, codzienne wyzwania związane z byciem mamą zaczęły zbierać swoje żniwo. Moje zasoby zużyły się. Po urodzeniu drugiego synka zaczęłam odczuwać ogromne zmęczenie. Czułam, że coś jest nie tak. Brak energii, ciężkie emocje bardzo utrudniały opiekę nad moimi dziećmi. Osłabiony gruczoł tarczycy, alergie, które towarzyszyły mi od dziecka, a teraz nasiliły się, bóle stawów, nadwaga i wybuchy złości opanowały mnie. Czułam, że nie mam kompletnie kontroli nad tym co się ze mną dzieje.
Pierwsze Zmiany
Tak naprawdę, siła mojej kreacji, zaczęła nakierowywać mnie na zmiany, zanim jeszcze zdawałam sobie sprawę, że te zmiany mi się przydadzą. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy zaszłam w drugą ciążę. Zaczęłam więcej czytać o zdrowiu, odżywianiu, naturalnych metodach leczenia. To wtedy postanowiłam przejść na dietę wegańską. To był impuls, coś w środku mówiło mi, że to będzie dla mnie dobre. Przejście na dietę bez produktów odzwierzęcych przyniosło pierwsze pozytywne efekty. Poczułam się nieco lepiej, miałam więcej energii. Mój starszy syn, który wcześniej miał problemy z astmą, również zaczął lepiej oddychać. To był pierwszy krok na mojej drodze do odkrycia mocy zdrowego odżywiania.
W poszukiwaniu odpowiedzi
Mimo początkowych sukcesów, wciąż czułam, że coś jest nie do końca tak. Wciąż miewałam spadki energii w ciągu dnia i byłam zmęczona, często zła i drażliwa. Doznałam dwóch pokrzywek i dwóch obrzęków Quinckego na twarzy, co bardzo mnie zaniepokoiło. Próbowałam więc różnych metod – konsultacje z lekarzami, leki, badania, alternatywne terapie, suplementy – ale efekty nie były spektakularne. Muszę znaleźć inne rozwiązanie – mówiłam sobie każdego wieczoru, kiedy kładłam dzieci spać. Zaczęłam szukać informacji w internecie, czytać książki, uczestniczyć w webinarach. Poruszałam temat od różnych stron. Była to zarówno praca ze sobą od strony emocji, komunikacji, samoregulacji, szerokiej suplementacji, komponowania wegańskich posiłków, szukania pomocy w medycynie wschodniej. To wtedy właśnie natrafiłam na informacje odnośnie surowej diety, a później odkryłam bloga poświęconego detoksykacji. To było jak olśnienie. Czułam, że to wszystko, to jest to, czego potrzebuję.
Odkrycie owocowego życia i detoksykacji
Już na tym etapie wprowadziłam do swojej diety więcej surowych pokarmów w postaci zielonych koktajli i sałatek. Wszystko było smaczne i czułam, że ten pokarm wspiera mój organizm. Owoce bardzo mi smakowały. Doceniałam ich słodycz, zapach, soczystość i kolor ładowały energią i życiem z każdym kęsem, a nawet już w momencie krojenia, obierania, dotykania owoców, czy samego patrzenia na nie. Zaczęło ich być w domu coraz więcej. Co powodowało u mnie wesoły stan ducha. Każdego ranka przygotowywałam koktajl z bananów, szpinaku, pietruszki i jagód. To był mój mały rytuał, coś tylko dla mnie. Zaczęłam też eksperymentować z różnymi programami detoksykacyjnymi. Pierwszy z nich był dla mnie wyzwaniem. Czułam się, jakbym walczyła ze sobą. Ale było to warte każdej chwili. Efekty były niesamowite. Moja skóra stała się czystsza, miałam więcej energii, a co najważniejsze – poczułam spokój i sprawczość.
Nowa Ja
Zmiany w diecie i stylu życia zaczęły wpływać na moje relacje z rodziną. Zaczęłam być spokojniejsza, bardziej cierpliwa. Dzieci też to zauważyły i doceniły. To było niesamowite uczucie, wiedzieć, że w końcu mogę być dla nich wsparciem, że mam kontrolę nad swoimi emocjami. Niesamowite jest to, że przez moją przemianę, także moje dzieci zaczęły być bardziej zrelaksowane, a ja czułam, że mogę być dla nich lepszą mamą. Mój mąż również zauważył pozytywne zmiany. Zaczęliśmy więcej rozmawiać, bardziej efektywnie spędzać razem czas. To było jak nowy początek.
Relacje z rodziną
Jednak prawdziwa transformacja nastąpiła, gdy odkryłam moc, o której zdążyłam niegdyś zapomnieć — moc kreacji, tworzenia. To było jak magiczny klucz do mojego umysłu. Zaczęłam pracować nad swoimi emocjami, przeszłością i traumami robiąc to w sposób zupełnie intuicyjny. Poczułam, że mogę kontrolować swoje życie. Regularne stosowanie mantr, takich jak “Ramadasa” czy „Ek Ong Kar” pomogło mi w kontrolowaniu wybuchów gniewu i budowaniu głębszych więzi z dziećmi oraz w przywracaniu harmonii i dobrostanu nie tylko we mnie, bo miało to swoje odbicie na atmosferze mojego domu, na funkcjonowaniu całej rodziny. Moje dzieci przytulały się do mnie, czując spokój i bezpieczeństwo. A ja czułam, jak moja miłość płynie do nich, tak po prostu.
Wyboista droga
Odkrycie Theta Healing
Theta Healing stało się integralną częścią mojego warsztatu pracy. To było jak odnalezienie brakującego elementu układanki. Dzięki tej technice zaczęłam bardziej efektywnie pracować ze swoimi klientami, ich wewnętrznymi blokadami, traumami z przeszłości i negatywnymi przekonaniami. To niesamowite, jak wiele możemy zmienić w naszym życiu, pracując nad sobą na poziomie emocjonalnym i duchowym. Po sesjach osoby, z którymi pracuję, czują, że mogą kontrolować swoje życie i być szczęśliwymi.
Inspiracja dla innych
Dziś jestem nie tylko zdrowa i szczęśliwa, ale też pomagam innym odzyskiwać ich siłę życiową. Prowadzę bloga, organizuję warsztaty i konsultacje. Chcę, żeby inni zobaczyli, że zmiana jest możliwa. Moja historia to dowód na to, że każdy z nas może stać się superbohaterem swojego życia. Każdy z nas ma w sobie MOC, by zmienić swoje życie na lepsze. Trzeba tylko uwierzyć w siebie i podjąć działania. Każdy mój klient jest inspiracją dla wielu osób, które zmagają się z problemami zdrowotnymi i emocjonalnymi.
Refleksja

Zakochaj się
w życiu
Do zobaczenia!